Strona promująca osadę GRABOWIEC
GRABOWIEC - OSADA NA SKRAJU MAZOWSZA  
 
  PORTRET GRABOWCA 27.05.2017 04:32 (UTC)
   
 
Portret Grabowca
 

(fragment odczytu z okazji 400 lat Grabowca z 16 września 2001).

Grabowiec - parafrazując znane powiedzenie- nie od razu został zbudowany....

Od niepamiętnych czasów na tych obszarach majestatycznie szumiały potężne lasy, nazwane puszczą. Jej szerokie połacie zalegały bagna, a jedynymi mieszkańcami były dzikie zwierzęta. Aż pojawił się człowiek, który zaczął wydzierać dzikiej naturze skrawki ziemi, by uczynić ją sobie poddaną. Karczowali więc osadnicy drzewa i wznosili swoje siedliska. Osuszali grzęzawiska i wrzucali ziarno, z którego wypiekali chleb. Tak powstała miejscowość, którą nazwali Oszczywilk. Jak długo funkcjonowała ta nazwa? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, co wydarzyło się w 1601 roku.

Krzysztof Krzyżanowski - wojewoda krakowski - za przywilejem króla Zygmunta III Wazy usunął z nazewnictwa Oszczywilk i założył miasto, które nazwał Grabowcem.

Grabowiec- wbrew niektórym badaczom - ma ciekawą historię.Dowodzą tego zachowane świadectwa kultury materialnej. Musiało się na tej ziemi coś interesującego dziać skoro odkopano tu (na ulicy Wąchockiej) niezwykły skarb- zbiór monet z początku XVII wieku. Znaleziono 193 monety polskie Zygmunta III Wazy i Jana Kazimierza, a wśród nich szelągi: koronne, litewskie, ryskie i gdańskie. Unikalną była moneta srebrna króla Zygmunta III- szeląg koronny (solidus) z datą 1601 roku. Odkopano też monety obce: szwedzkie- Gustawa Adolfa, pruskie- Jerzego Wilhelma, a nawet cesarzy rzymsko- niemieckich.

Mamy też i inne materialne świadectwa tamtych czasów. Najcenniejszym jest wybudowany w 1626 roku kościół pod wezwaniem św. Mikołaja. Przetrwał- z małymi zmianami- do naszych czasów. Fundatorem świątyni był Michał Skarszewski- kasztelan sandomierski, dziedzic Grabowca, Rzeczniowa, Rzeczniówka i Czerwonej. Wybudowany został z czerwonej cegły- wypalonej tuż obok Grabowca. Do kościoła sprowadzono zakonników (prawdopodobnie w 1628 roku). Zorganizowali oni także szkołę- na wzór szkoły przyklasztornej, przeznaczoną dla chłopców. Obok nauki czytania, pisania, liczenia i śpiewu kościelnego, przysposabiano młodzieńców do zawodów bednarza, kołodzieja, siatkarza i innych. Praktycznych lekcji w opanowaniu sztuki rzemieślniczej udzielali nowicjuszom mistrzowie sprowadzani z zewnątrz, podobno nawet zza granicy. Fakty te wymagają jednak dalszych dociekliwych badań. Niezależnie od wyników tej weryfikacji, można stwierdzić, że Grabowiec był pionierem rzemiosła w tych okolicach. Duża w tym zasługa właśnie zakonników i- można przypuszczać- właścicieli tutejszych dóbr (dziedziców), którzy tę działalność wspomagali materialnie. Zakonnicy opuścili Grabowiec prawdopodobnie w końcu XVII wieku, a do miejscowego kościoła przybyli księża. Wtedy szkoła została przekształcona w parafialną, do której uczęszczały także dziewczęta. W latach następnych- pod wpływem haseł Komisji Edukacji Narodowej- powstała szkoła elementarna. Jeśli przeprowadzimy analizę porównawczą okolicznych placówek szkolnych w tamtym okresie, to Grabowiec jawi się jako prekursor oświaty ludowej na tym terenie. Dodajmy, że miasteczko wyróżniało się też w zakresie opieki zdrowotnej, wszak był tu szpital.

Być może, istniały na tej ziemi i inne walory materialne, ale rzecz wymaga dalszych żmudnych badań. Dużym utrudnieniem w odkurzaniu dziejów Grabowca i jego obiektywnej rekonstrukcji jest brak wiarygodnych dokumentów, a nawet spotykamy zapisy fałszywe. Oto np. w 1820 roku dokonano opisu statystycznego tej miejscowości, w którym jeden z jej fragmentów wywołuje zdumienie, bo jak nazwać zapis głoszący, że położenie Grabowca jest górzyste. Trudno orzec skąd powstał ten lapsus. Można jedynie snuć domysły, nawet humorystyczne; a może lustrator opisujący miasto nadmiernie uległ gościnności miejscowych włodarzy, którzy trunku nie żałowali...., a może dotarł on tylko do Iłży, gdzie spostrzegł górki i zawrócił.... W każdym razie, górzysty krajobraz Grabowca trwał w papierach przez 40 lat, wszak w 1860 roku kolejny lustrator w swoim opisie odebrał mu góry.

Zdarzyła się w tamtym czasie i inna plama- zagubiono dokumenty lokacyjne miasta. Te zaniedbania przypisujemy oczywiście urzędnikom, a nie mieszkańcom. Oni, bowiem ciągle karczowali lasy, osuszali bagna, poszerzali pola uprawne. Dobre gleby sprzyjały produkcji zbóż i rozwojowi młynarstwa. Stąd słynne w następnych dziesięcioleciach tutejsze wiatraki.

Piękne karty zapisali grabowianie w obronie Ojczyzny. Gdy wróg zagrażał- ze wschodu, czy zachodu- szli ofiarnie i przelewali krew, często płacili cenę najwyższą. Tak było np. w okresie Powstania Styczniowego. Chłopi nie mogąc toczyć walk na otwartym polu- wybierali wojnę partyzancką. Najlepszym miejscem wypadów były okoliczne lasy. Wróg mścił się za to okrutnie na ludności cywilnej. Ogromny dramat przeżył Grabowiec 16.04.1683 roku. Trzy roty rosyjskiego wojska pod dowództwem majora Rydygera weszły do miasta. Mieszkańcy schowali się w domach- przewidując najgorsze. Najpierw napadnięto na kościół w poszukiwaniu powstańców, ale- oprócz pozostawionej pościeli- nikogo w nim nie znaleziono. Mocno poturbowano miejscowego księdza. Później przystąpiono do demolowania domostw Grabowca.

Żołnierze 12 roty trunkiem rozpalającym zagrzani strzelali w okna domów tak, dla fantazji. Szał niszczenia przemienił się w żądzę mordowania. Ponieśli wówczas śmierć Mateusz Majchrzyk – lat 70, stary żołnierz, który – o ironio- służył 37 lat w wojsku carskim, zabity strzałem kuli karabinowej. Antoni Wietuszka- policjant kancelarii burmistrzowskiej, pchnięty bagnetem. Rannym został- okazało się śmiertelnie- burmistrz Grabowca- Ogiński, który w stroju urzędowym wyszedł przed magistrat. Taką samą śmiercią zginął ławnik- Andrzej Płucisz. We własnych domach- na oczach rodzin- zastrzelono lub przebito bagnetami: Kazimierza Skrzybczyka i Piotra Skrzybczyka, Juliana Jasińskiego i Piotra Wieczorka. Pułkownik Dionizy Czachowski- przebywający w tym czasie z powstańcami w okolicznych lasach- oburzony takim postępowaniem Moskali, napisał list ołówkiem do jenerała rosyjskiego Uszakowa w Radomiu. Oto jego treść: Szanowny kolego! Gdy wojsko polskie opuściło Grabowiec, zajęło go wojsko moskiewskie i dopuściło się tam morderstw, zabiwszy kilku bezbronnych mieszkańców i poraniwszy zgrzybiałego proboszcza. Otóż według Pisma świętego, <<ząb za ząb, oko za oko>>. Od tej pory oznajmiam ci pod słowem honoru, że każdego żołnierza, który się dostanie w moją niewolę bez pardonu wieszać będę! Pułkownik słowa dotrzymał, jeńcom nie przepuszczał, a srogie prawo odwetu rozpoczął od kapitana Nikiforowa, którego powiesił.

Dodajmy, że Czachowski był bezwzględny także wobec Polaków, którzy dopuścili się przestępstw, np. zdrady. Z tych powodów z jego wyroków wielu rozstrzelano. Pomimo tego okoliczni chłopi mówili o nim nasz ukochany ojciec. Na marginesie dodajmy, że Czachowski miał zwyczaj spotkawszy chłopa- ucałować go i wódki się z nim z manierki napić. Dystans zachowywał natomiast wobec szlachty, (choć się z niej wywodził). Poproszony przez nią- np. na obiad do dworu- często zaproszenia nie przyjmował. Takie były jego zasady. Był to człowiek prawy i wielki patriota. Zasłynął jako nieustraszony żołnierz, przywódca chłopskich powstańców, wśród których byli także młodzi ludzie z Grabowca, Rzeczniowa i innych miejscowości. Czyny zbrojne Czachowskiego wysoko ocenił ówczesny Rząd Narodowy. W rozkazie dziennym z 3 lipca 1863 roku czytamy: Pułkowniku!.... Wy i Wasz oddział potrafiliście się wyróżnić przeciągiem nieustannych obrotów, ilością stoczonych potyczek, nieustraszonym męstwem i wytrwałością.... Oświadczamy Wam, pułkowniku, oficerom i żołnierzom Waszego oddziału żeście się dobrze zasłużyli Ojczyźnie. Rząd narodowy nominował Czchowskiego jenerałem.

Zbliżał jednak się jego kres. Zmęczony ciągłą wojaczką, ustawicznie ścigany znacznymi siłami wroga, posępny- jakby miał przeczucie śmierci.

W tym stanie ducha spotkał się ze swą córką Julią Leszczyńską- właścicielką dworu w Krępie (kilka kilometrów od Grabowca). Tam zanocował. Była to jego ostatnia noc w życiu. Napadnięty przez carskich dragonów, bronił się na swoim koniu przez kilka kilometrów. W końcu został zarąbany szablami pod Jaworem. Ludzie tych okolic (z pewnością i w Grabowcu) długo opłakiwali swojego ukochanego ojca. Nawet na wiejskich weselach żałośnie śpiewali: nasz Czachowski, nasz kochany- pod Jaworem zarąbany. Poległ Czachowski, zginęło wiele powstańców. Rzesze polskich patriotów znalazły się na dalekiej Syberii, a wsie, miasteczka i miasta pogrążyły się w głębokiej żałobie. Powstanie upadło. Naród musiał znosić kajdany niewoli przez następne pół wieku.

Grabowiec przestał być miastem w 1869, podobnie zresztą, jak 338 miasteczek w Królestwie Polskim i 53 w guberni radomskiej. Władze carskie wprowadziły zakaz prowadzenia szkoły. Nastąpił gospodarczy regres i proces wyludniania się tej miejscowości. W 1890 roku tutejsza parafia liczyła zaledwie 592 dusze, czyli o 341 mniej niż 10 lat wcześniej.

A jak wyglądało codzienne życie mieszkańców?

Kręciło się- jak przez wieki- wokół: karczowania lasów, osuszania i uprawy ziemi oraz obróbki drewna pozyskiwanego z pobliskich lasów. Oto barwny opis zajęć grabowian (pióra Wł. Dąbka): W lecie na całe dni wyjeżdżali kilka kilometrów w pole. Po całych dniach zwozili snopki zboża do stodół. Zimą znowu klepali zapamiętale dębowe beczki, beczułki, koła, skręty, tudzież rozwory do wozów. Jako sławni bednarze i kołodzieje krążyli po okolicznych targach i jarmarkach, tak, że w domu gośćmi bywali. Żartowano, że mężczyźni tak harowali, iż zaniedbywali swoje żony. Mieli złote ręce, ale tylko do roboty. Dzieci rodziło się coraz mniej. Nie pomogło nawet gniazdo bocianie w rynku.

Zaludnienie Grabowca zwiększyło się wyraźnie dopiero na przełomie XIX/XX wieku. W 1911 roku parafia liczyła już 2660 dusz. Przybyło, zatem w ciągu 20 lat 1068 osób. Czyniono wówczas próby o przywrócenie praw miejskich: znów założono jarmarki, zlokalizowano sąd grodzki, uruchomiono inne placówki publiczne. Niestety, w 1914 roku wybuchła I wojna światowa. W czasie jej trwania Grabowiec całkowicie spłonął. Toczyły się tu zacięte walki między wojskami rosyjskimi i austriackimi.

Dodajmy, że taki sam los spotkał inne okoliczne miejscowości, np. Rzeczniów, Sienno i Lipsko. Ogromne zniszczenia i smutek związane z I wojną światową przeplatały się z radością: w 1918 roku Grabowiec, jak i cała Polska odzyskały niepodległość po 123 latach niewoli. Jednakże radość trwała krótko. Tylko dwa lata. W 1920 roku nastąpiło kolejne śmiertelne niebezpieczeństwo. Rozpoczęła się krwawa polsko- bolszewicka wojna. Brały w niej udział setki mieszkańców, z najbliższych okolic, także z Grabowca. Świadkiem materialnym tamtych wydarzeń jest kopiec legionisty, zlokalizowany w tutejszym parku.

Po wielkich spustoszeniach spowodowanych przez I wojnę światową i wojnę z bolszewikami dzielni grabowianie znowu podnosili z ruin swoją osadę. Można by tu przywołać dziesiątki wspaniałych organizatorów życia społeczno- gospodarczego tamtych czasów. Złotymi zgłoskami zapisał się np. ks. Józef Drabowicz, założyciel ochotniczej straży ogniowej (1922). Miał ksiądz Drabowicz szczęśliwą rękę, bo grabowiecka straż słynęła w okolicy; nie tylko gasiła pożary, ale także organizowała wiele pożytecznych akcji w środowisku, np. na rzecz tutejszej szkoły. Ofiarni ludzie z Grabowca budowali swą małą ojczyznę międzywojennego dwudziestolecia.

Ich twórcze dzieło przerwała jednak II wojna światowa. Rozpoczęła się ona tragicznie; 9 września 1939 roku żołnierze Wojska Polskiego stoczyli z Niemcami w tych okolicach nierówną walkę. W zbiorowej mogile na miejscowym cmentarzu spoczywa 139 żołnierzy i oficerów. Dali też znać o sobie koloniści niemieccy z Gozdawy, którzy zamordowali tu we wrześniu pięć osób.

Mieszkańcy Grabowca, Rzeczniowa i okolicznych wiosek gromadzili broń, by wkrótce sformować oddział partyzancki, a później nazwać go II Brygadą AL „Świt”. Członkowie tego ugrupowania, to głównie młodzież z okresu międzywojennego, ukształtowana przez „Wici”. Można by w tym miejscu przytoczyć wiele wspaniałych nazwisk: żołnierzy, patriotów, a po wojnie uznanych i głośnych działaczy. Jednym z nich był Mieczysław Róg - Świostek z pobliskiej Rybiczyzny, naczelny redaktor „Chłopskiej Drogi”.

Wojna i okupacja hitlerowska poczyniły w Grabowcu i w całej okolicy olbrzymie zniszczenia. Wobec ogromnych strat materialnych i braku środków do życia wielu tutejszych mieszkańców musiało opuścić te strony. Los z nich zadrwił: za poświęcenie i przelaną krew w czasie wojny, około 400 synów ziemi grabowiecko- rzeczniowskiej udało się w świat w poszukiwaniu chleba, bo na ojcowiźnie go nie starczało. Wyjeżdżali do miast i na Ziemie Zachodnie. Ci, którzy pozostali, w trudzie i znoju dźwigali z ruin swe domostwa oraz organizowali placówki użyteczności publicznej.

Dla Grabowca lata po II wojnie światowej były okresem wielkiego zrywu i dynamicznego rozwoju. Wszystkie zaistniałe tu fakty i zdarzenia można zaliczyć do historycznych. Takim np. była elektryczna żarówka, która zabłysła w każdym domu w 1959 roku. Historycznymi wydarzeniami było oddanie do użytku pierwszego w powiecie iłżeckim ośrodka zdrowia (1957)oraz pierwszych kilometrów utwardzonych dróg, po których zaczęły kursować pierwsze autobusy (druga połowa lat 60). Dynamicznie rozwijało się budownictwo indywidualne- mieszkalne i gospodarcze.

Na specjalne podkreślenie zasługuje grabowiecka szkoła. Jest dumą i chlubą tutejszych mieszkańców. W najtrudniejszych chwilach niosła przysłowiowy kaganek oświaty. Grabowiec miał szczęście do wybitnych i ofiarnych nauczycieli. W okresie międzywojennym np. przybyły tu dwie autentyczne siłaczki ze Lwowa. Jedna z nich Maria Tomanek- spoczywa na miejscowym cmentarzu. W okresie mrocznej, hitlerowskiej okupacji nauczanie kilku przedmiotów znów zeszło do podziemia, a nauczyciele z narażeniem życia uczyli ojczystego języka.

Po wojnie pracowało wielu znakomitych pedagogów, o których można by długo mówić. Najdłuższy staż zaliczył Marian Doroszyński. Kierował tą placówką przez 33 lata.

Grabowiecka szkoła jest wzorcowym przykładem dynamicznego rozwoju. Z niczego (po wojnie) doszła do najwyższego poziomu: posiada wspaniałą bazę, internetowe połączenia ze światem, pracuje tu świetna kadra, uczą się zdolne dzieci, które mają mądrych rodziców. Właśnie rodzice wnieśli ogromny wkład w rozwój tej szkoły. Jak wielkie było ich zaangażowanie niech zaświadczy następujący przykład: fundamenty pod nowy budynek wykopali łopatami w ciągu jednej nocy. Nie znam drugiego takiego przykładu.

Kiedy piętrowy gmach stanął w 1956 roku zatętniło w nim życie. Szkoła przodowała w byłym powiecie starachowickim, a później w skali województwa radomskiego. Wymownym jest fakt, że 1 września 1977 roku odbyła się tu wojewódzka inauguracja roku szkolnego, uświetniona oddaniem do użytku sali gimnastycznej.

Drugą placówką, czy raczej organizacją, która miała wpływ na życie tego środowiska, była straż pożarna. Zorganizował ją – jak już powiedziano-, ks. Drabowicz 78 lat temu. Wielkie zasługi w jej rozwoju położył Henryk Bębenek, z krwi i kości rycerz św. Floriana, związany z tą organizacją ponad 40 lat. Wyróżniło się wielu innych strażaków, a wśród nich: Jan Zawal, Józef Puton, Roman Cichosz oraz dziesiątki ofiarników. Długo by można pisać o ludziach, którzy zasłużyli się dla rozwoju tej ziemi.

 
  NAWIGACJA
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
  CZAS TO PIENIĄDZ
Okienkko logowania nie jest wyświetlane, ponieważ dodatek "Ukryte strony" nie został aktywowany na tej stronie
  Reklama
  UWAGA ! ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY
Jeśli macie ciekawe informacje, fotki, artykuły czy jakieś linki dotyczące naszej miejscowości to proszę o kontakt :
E-mail: grabowianki@wp.pl
  OGŁOSZENIA
Kto na radnych do gminy, powiatu, województwa? Kto na wójta ? chcesz wiedzieć weź udział w spotkaniu komitetów wyborczych w sobotę 8-11-2014 r o godz. 17:00
  CENTRUM INFORMATYCZNE
CENTRUM INFORMATYCZNE
"WIOSKA INTERNETOWA"
jest czynna
  REDAKCJA
grabowianki@wp.pl
To 5158 odwiedzający Dziękujemy za odwiedziny!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=